słowa: Jacek Semaniak
melodia: –
Czu... - Dzień dobry - rzekł raz harcerz
Wchodząc do składnicy
położonej nieopodal centralnej ulicy
Śmiało kroki swe kieruje w stronę ekspedientki.
Proszę pani chciałbym kupić harcerskie spodenki.
Ależ proszę - i wyjmuje spodnie z kancikami
Z guziczkami, mankietami nawet z szeleczkami
Więc zasmucił się nasz harcerz sprzedawcy brawurą
Ach przepraszam lecz do "tego" ja nie mam munduru
Ależ służę - i podaje bluzkę z dodatkami
berecikiem oraz krajką z dwoma paseczkami
Widzisz mały - bardzo grzecznie mówi sprzedawczyni
Już po kilku krótkich latach wygląd twój się zmieni
Mundur zblaknie Ci troszeczkę w biel się przeradzając
Paski na krawacie zmienisz na ukos je dając
Na to harcerz zrozpaczony mówi miękkim głosem
Jak ja na tej bluzie z piasku lilijkę przyłożę
Ależ chłopcze nic się nie martw mamy nowy model
Przyjmij ją i swoją gębę zamknij już na skobel
Jeszcze tylko sznur poproszę z gwizdkiem naturalnie
Z jakim gwizdkiem aaa... z "syrenką" chłopcze mów normalnie
Wyszedł harcerz wdział "mundurek" ten go wszędzie pije
Bo ten mundur, jego barwy - nie na polską szyję
1981 r.
Komentarz historyczny:
Wiersz jest krytyką ówczesnego umundurowania HSPS i złego zaopatrzenia składnic harcerskich w niezbędne artykuły dla normalnego harcerza. Powstał w okresie próby zmiany umundurowania z mundurów HSPS na szare i zielone w XV szczepie HSPS w Skarżysku po liście otwartym KIHAM.
