słowa: Andrzej Adamczyk, Krzysztof Mika
melodia: Fryderyk Chopin
Jak dobrze mi w komendzie tej
W komendzie prawie partyjnej
Kontrrewolucji pełzającej pomiot zgniotę
Dzięki temu mam robotę
Reakcję w mieście zdusić mam
W tej pracy nie zostanę sam
Już Służby Bezpieczeństwa całej mam zaplecze
Nad teczkami trzymam pieczę
Tą samozwańczą drużynę
Obrócę wkrótce w perzynę
Z Polski Ludowej budowniczych jestem dumny
Czarnym wbiję gwóźdź trumny
A wszystkie białe druhenki
W czerwone wdzieję sukienki
I marsz żałobny skautom dzisiaj zanucimy
Rozpędzimy te drużyny
Kazik obleje maturę
Po co lazł w sierpniu na górę
Nie ważne ze to góra była jakaś święta
Jak miał zakaz mógł pamiętać
A tę maleńką Renatkę
Wsadzimy jutro za kratkę
Albo najlepiej aresztujmy ją ze szkoły
Niech się boją nas matoły
A z tego czarnych lidera
Zrobimy wkrótce złodzieja
Albo niech lepiej jakaś przekupiona pani
Zezna zgwałcił mnie i zranił
Statut Harcerski mówi nam
PZPRu to jest klan
Nie jakaś angielskiego lorda zbieranina
Dla narodu kokaina
Nie będzie w mieście nigdy już
Niezależnych skautowych dusz
Bo młodzież zawsze była jest i będzie z PARTIĄ
Bo opłaca się i warto
1985-1989 r
Komentarz historyczny:
Ułożona na Zbiórkę Festiwalową Z-85 lub 86. Później tekst zaginął. Odtworzony na kominek na którym wspominano historię Czarnej Jedynki.
